czwartek, 4 października 2012

Red and orange


Wszystko przwewiezione. Rozpoakowane to i owo nawet. Szafy nie posiadamy i półek na książki, więc trochę pożyjemy jakbyśmy się wczoraj wprowadzili, ale życie na wsi dodało mi tyle energii i pogody ducha, że nawet te pudełka i worki mnie nie wkurzają.
Na blogu Home Sweet Home znalazłam fajną zabawę fotograficzną "Jesień w kolorach tęczy" a że na spacery chodzimy codziennie (nawet kiedy pada, bo w kałużach się fajnie spaceruje) to ten piękny pomarańczowo-czerwony czas obfotografowałam :) 




Znajomi się śmieją, że ja w styczniu czuję wiosnę :) ale już tak mam. Po prostu słońce jakoś inaczej świeci, pachnie rozmarzająca ziemia (mieszkańcy miast czują inne rozmarzające rzeczy ;)) i czasem już w styczniu ją czuję hihi. A ostatnimi laty około lutego pojawia się w domu biedronka. I to już jest potwierdzenie, że na 100% wiosna zawitała. Nawet myślałam, że to ta sama co roku przychodzi powiedzieć, że wiosna przyszła, ale sprawdziłam i okazało się że one nie żyją tak długo :( 
Dzisiaj znalazłyśmy z Sabinką cztery na spacerze. To może jednak to wiosna się zbliża, a nie zima :D Kto wie...














a tę roślinkę mi Kochania moje ze spaceru przynosiły przez cały weekend :)  Ktoś wie jak to się nazywa? (znalazłam! :) dla zainteresowanych  - miechunka rozdęta)



na koniec nasturcja (z goszkiem pomylona - dzięki Maryś poprawione)  :) 
Miały być jeszcze pomarańcze choć nie jesienne, ale wszyscy zawirusowani od tygodnia dostarczamy sobie witaminek z tych moich owoców najulubieńszych. 
I tyle nastrzelałam, mimo kiepskiej pogody. 
Takie to moje jesienne dookole.

Pozdrowienia ślę!
An  G.


10 komentarzy:

  1. Sama jesteś groszek ;)
    Na koniec najpiękniejsza z najurokliwszych nasturcja! Znakomita do sałatek :)
    Zdjęcia cudne my umęczeni, bo trudy zycia waliły wczoraj deszczami i padał ten deszcz długo, długo padał. Więc może będzie teraz dobra cisza taka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdziłam w pewnym źródle jakim jest babcia i... ta roślina ostatnia to rzeczywiście nasturcja. Babcia też mówi, że się dobre rzeczy do jedzenia z niej robi. Wstyd mi. Zaraz poprawię.
      Lepiej mi powiedz co to jest to z kulką w środku :)
      Cieszę się, że się podobają zdjęcia. Mi na niektórych słonka brak...ale co tam - takie było dookole :)
      A po deszczu słońca i tęczy Ci! :)


      Usuń
  2. Tak, to nasturcja, która mi nerwów napsuła w tym roku z lekka w moim ogrodzie, bo liście wielkie miała jak parasole i poprzyciągała robaki... więc musiałem ją unicestwić ;) ale ładna jest, bardzo lubię nasturcję. A zdjęcia urocze :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A odpowiedź jak zwykle mi się napisała nowym komentarzem :)

      Usuń
  3. Dzięki Bartek :) Nowy avatar widzę :)
    Masz ogródek? Co raz bardziej Cię lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znalazłam! Ta roślina z kuleczką to miechunka rozdęta :) http://moniq75k.blox.pl/2009/01/Miechunka.html - tu znalazłam fajne zastosowanie. Jutro lecę zbierać, żeby lampioniki zrobić na choinkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Biedronka na orzechu-cudna!!:)

    Zostawiam ślad:)

    A miechunka rozdęta- rośnie od lat u moich sąsiadów,na dzialce- nigdy nie wiedziałam jak się nazywa:) dzięki!

    Pozdrowienia jesienno-weekendowe:)
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ja też pozdrawiam i miłego weekendu życzę :)

      Usuń
  6. optymizmem bije od Ciebie i Twojego bloga, wpadam by nabić sobie akumulatorki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo dawno nie słyszałam, że ode mnie optymizmem bije, więc się cieszę :) chyba wraca Anulka-Smiechulka, a Kłapouchy znika :)
      zapraszam częściej! Raczej będzie pozytywna jesień tu :)

      Usuń