środa, 4 czerwca 2014

matka frustratka

    W ostatnich dniach poziom frustracji osiągnął u mnie apogeum. Nie wiem.. Czy to te niedospane noce i brak wolnej chwili na naładowanie baterii... Byłam wredna nawet. Wyobrażacie sobie? Być może nawet potraficie sobie to wyobrazić, ale kto mnie zna ten wie że to jest zupełnie nie w moim stylu i że jestem strasznie przemiła w stosunku do innych i staram się raczej coś przemilczeć niż wdawać się w konflikty z obcymi osobami. Ta cecha to trochę taka ułomność, a trochę zaleta też bo czasem tak robię dla dobra swojego i swoich nerwów, które jak już uchylę im małą szparkę to potrafią z całą siłą wyważyć drzwi zdrowego rozsądku.
     No i wyszła ze mnie matka frustratka. Nagadałam jakiejś obcej babie, żeby pilnowała swoich dzieci, bo ile można słuchać, że "w stópki pewnie zimno, zaziębi się. w uszko nawieje..." aaaaaaaa! No ludzie..  Na karku się sprawdza czy zimno dziecku, a zapalenie ucha od nieleczonego kataru przecież... Nie mówiąc już o tym , że to nieładnie tak za plecami obgadywać kogoś i wtrącać nos w nie swoje sprawy.
     Wygadałam się i już mi lepiej :) Teraz jestem tym kwiatem lotosu na tafli jeziora hehe :)
 Kto wpada wieczorem na kawę i ciasto z owocami?

          Chill w moim "miejscu mocy" :)



I do posłuchania trochę morza ;)

Peace!
An 

6 komentarzy:

  1. ja!!!
    nie przejmuj się innymi, Ty jesteś mamą i wiesz najlepiej co lubi, co dobre dla Twojego Maleństwa.
    Czasami nie warto trzymać w sobie, bo balon pęknie w najmniej odpowiednim momencie. Od razu kawa na ławę- trudniej, ale czyściej na duszy.
    Wiem frazesy, ale prawda. 3maj się:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja jestem w mistrzynią nadmuchiwania balona "rzeczy, które leżą mi na sercu i nikomu o nich nie powiem"

      Usuń
  2. JA... Nie uwierzę jak takiej sytuacji nie zobaczę - nagraj następnym razem ku pamięci i tak trzymaj hihihi :)***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyjedź i skrytykuj mnie :) Chociaż nie... Ciebie za bardzo lubię i nie będę umiała być wredna :*:*:*

      Usuń
  3. No jakbym o sobie czytała... jeszcze nie wybuchłam ale bomba cyka. Mnie wkurza jak się stoi w kolejce/poczekalni i siedzą takie gołąbeczki i się cmokają bez przerwy. 5-10-15 minut i ciągle tiu tiu tiu i mlaskanie a mnie krew zalewa i rzygać mi się chce od tej ich miłości...

    A na kawkę chętnie się kiedyś umówię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie mieszkasz? W jakich rejonach? Jak mniejsza córka urośnie troszkę planujemy zwiedzić trochę Polski :) Kto wie... Może się uda z tą kawą :)

      Usuń